Savik- fajnie że czasem do nas wpadasz.
Jeżeli chodzi o wędziska to nie ma chyba sensu zabierać gruntówek, federów itp. Połów na nie uniemożliwia zarośnięta linia brzegowa. Brak też jest pomostów.Jest tylko jeden - przystań z łodziami. Odpada też żywcówka, połów tą metodą jest przez właśćiciela wody zabronony



. Tu jest dla mnie największy ból... Zabieram 3 spławikówki o różnym cw. Dwie lżejsze i jedne wędzisko cięższe, na grubego " zwierza"

. Żyłki na kołowrotkach będą w granicach 0.18-0.22mm, oczywiście nowe. Obecna na szpulach jest już "zmęczona" sezonem.Jako że jezioro jest płytkie zabieram spławiki montowane na stałe,lepiej mi się na nie łowi.Lecz to jest kwestia gustu, warto mieć w zapasie kilka przelotowych.
Dla świętego spokoju i czystości sumienia zabiorę też spining, jakiś uniwersalny, o cw. max 20gr.Podejrzewam że raczej często nie będzie w użyciu

.Zapaleńcom tej metody połowu proponuję zabrać coś delikatnieszego na okonia np. wklejaneczkę do bocznego troka. Ponoć populacja garbusa jest duża a sztuki słusznych rozmiarów. Boczny trok - to dla mnie "czarna" magia, wszystko mi się plącze.Jednym słowem tę dziedzinę "sztuki" sobie odpuszczę

. Zresztą nawet mnie nie ciągnie....

Alga, gnom,cefal czy mors- to jeszcze jakoś mogę "przełknąć".....max do godzinki.
Co i w jakiej ilości zabieram na haczyk i do zanęty pisałem wcześniej.
Siemianówka- tu mi się wczoraj udało jak ślepej kurze ziarno....


. Mina Mirka bezcenna.....

pozdrawiam