Ja miałem podobnie w tym roku. Nakupiłem woblerów i co kilka rzutów je zmieniałem z nadzieją, że ten w pudełku lepszy. A Mateusz stał w wodzie i na jednego wyciągał ryby.
Wczoraj staliśmy nad przepaścią ... ale dzisiaj zrobiliśmy wielki krok naprzód.