Reklama
#452966 14.02.2010 19:33:33
To wszystko zależy od sytuacji, tak myślę. W moim przypadku kiedy wybierałem się za trocią, w pierwszej kolejności do pudła wpadały wahadła wszelkiej maści. Moim zdaniem można nią pograć prawie tak jak gumą, pracuje nawet przy opadzie,startuje od razu przy zwijaniu żyłki no i bardziej przypomina żabę którą spływające kelty zajadają się z lubością. No i wiara w skuteczność, bo chyba każdy zakłada to w co wieży.
"Pozwolić przywiązaniu, by odeszło z jego życia, Jedi musi."
JODA
http://fishhunter.webnode.com/
JODA
http://fishhunter.webnode.com/
#453075 14.02.2010 20:26:15
to zależy co chcesz łowić. Ważne też jaki rozmiar. Jak czytam "wahadłówka" to moje pierwsze skojarzenie-zapomniana przynęta .Poza tym wahadło kojarzy mi się ze szczupakiem ,trocią i łososiem,natomiast obrotówki,to okonie ,klenie ,jazie...ale różnie to w życiu bywa. Nie można też koncentrować na jednym rodzaju przynęty.Zasadniczo łowię na woblery ,ale w torbie i po kieszeniach ma pełno twisterów i riperów. Blaszek mało ,ale też się znajdzie.