Byłem z takim szyprem na zatoce,że na echosądzie nie było zapisów a dorsze brały! Może nie olbrzymy ale brały!
Wynajmowałem kwaterę w Juracie. Dałem złowione dorsze gospodynii z nadzieją,że je usmaży i poczęstuje nas!
Ale złapała je,jak diabeł duszę nawet nie dziekując!
Musiałem obejść się smakiem! 
Jestem Polakiem gorszego sortu! I szczycę się tym!!!