Witajcie koledzy! Kurcze poniosło mnie znowu na Wisłę, w swoje miejsce. Pudło, studnia, sama "biżuteria", krąpiki, leszczaczki, kiełbik. Zwalam to na pogodę, istna hustawka. Aż się boje że Andrzej z Arturem mnie tam utopią
, Dojazd jak popada - bedzie mocno nieciekawy. Martwię się że zawiodę kolegów!