Ja na swoim "przydomowym" łowisku trafiłem końcem października trafiłem kilka i zabrałem dwa na spożycie. Nie było chętnych na rybkę "prosto z wody" więc wyfiletowane trafiły do zamrażarki. teściowa ostatnio wyjęła jeszcze ostatnią jesienną tołpygę, która w zamrażarce się zawieruszyła. Ubolewała, że jej umknęła i na Wigilię jej nie znalazła.
Mieszkam obok "wielkiej dziury", z której za ćwierć wieku będzie piękne jezioro