Nie no bez przesadyzmu. Nie wszystkie tylko kilka dla smaku. A ukleje to na Skulsku często łowię w większej ilości żeby nad wodą wieczorkiem upiec na chrupko jak frytki. Są zjadane na miejscu na kolację jak jedziemy na trzydniowy wypad. Czasem zabieram ze 30 szt. do domu jak domownicy się domagają uklejek a'la frytki. To nasz przysmak z ojcem. A, że nad tym jeziorem bywamy 2-3 razy w sezonie to chyba wielkiego spustoszenia nie robimy. A jest tam jej zatrzęsienie.
Mieszkam obok "wielkiej dziury", z której za ćwierć wieku będzie piękne jezioro