Wczoraj poganiałem przed wieczorkiem tak do 22.30 za sandaczem. Efekty zerowe tylko naciągnięte mięśnie prawej nogi. trzeba będzie spina zamienić na stacjonarne łowienie. No chyba, że wersja spina ze stołeczkiem 
Mieszkam obok "wielkiej dziury", z której za ćwierć wieku będzie piękne jezioro