Dziś znów pognało mnie na Szczerców. tym razem starorzecze. Na zalewie zawody spiningowe się odbywały.
Na spławiczek kilka pustych brań, wyjęta płoteczka i podleszczak. Na sam koniec wędkowania miałem prawdopodobnie linowe branie ale spóźnione zacięcie i po ptokach. Około 13 przestawiłem się na spina. Efekty mizerne. Tylko jeden oknek i mały szczupaczek. Jaziulce i kleniozaury nie były zainteresowane woblerkami z powodu rojącej się jętki, którą zbierały namietnie ignorując sztuczne przynęty.
Na spławiczek kilka pustych brań, wyjęta płoteczka i podleszczak. Na sam koniec wędkowania miałem prawdopodobnie linowe branie ale spóźnione zacięcie i po ptokach. Około 13 przestawiłem się na spina. Efekty mizerne. Tylko jeden oknek i mały szczupaczek. Jaziulce i kleniozaury nie były zainteresowane woblerkami z powodu rojącej się jętki, którą zbierały namietnie ignorując sztuczne przynęty.
Mieszkam obok "wielkiej dziury", z której za ćwierć wieku będzie piękne jezioro