Wczoraj bez przygotowania wyskoczyłem na godzinkę nad wodę. Warunki masakryczne. Oblodzone brzegi, wiatr i słońce prosto w twarz. Wyniki niestety zerowe.
Nad wodą widziałem trzy zurawie na na nadrzecznej łące ich ślady odciśnięte w śniegu. Bobry też się uaktywniły.
Nad wodą widziałem trzy zurawie na na nadrzecznej łące ich ślady odciśnięte w śniegu. Bobry też się uaktywniły.
Mieszkam obok "wielkiej dziury", z której za ćwierć wieku będzie piękne jezioro