| Jest szansa bo Kliczkowie mają swoje lata, szczególnie Witalij. Trzeba się przygotować świetnie kondycyjnie, pchać się do półdystansu i ciągle wywierać presję. Chris Areola chciał tą presję wywierać ale nie potrafił skutecznie skrócić dystansu i pozostać blisko Kliczki. Co podszedł to tamten odchodził i punktował prostymi na które Areola nie miał recepty bo zapomniał że jest coś takiego w boksie jak zejście z linii ciosu czy balans ciałem. Był sztywnym , łatwym do trafienia celem, upartym i twardym ale to za mało aż w końcu pękł i się popłakał. Samym chodzeniem za Kliczką walki się nie wygra. Trzeba atakować jak Tyson dawniej - doskok, seria i odskok. Po kilku udanych skróceniach dystansu, nie miał zazwyczaj już do kogo doskakiwać bo sędzia przerywał walkę. Ale do tego trzeba mieć szybkość, agresję, siłę i mocny cios. Tyson to wszystko miał. A przede wszystkim "kopnięcie" - wyprowadzone z pełnym skrętem ciała "z grzbietu". Tego miedzy innymi brakowało Andrzejowi Gołocie - ktoś za młodu nie włożył mu w nawyki techniki ciosu - i Andrzej uderzał tylko rękoma. Nie było tego skrętu, więc nie było odpowiedniej siły. Andrzej przeciwników obalał ale nie "wyrywał z butów", przez co przegrał np walkę z Grantem. Mieć 2 razy w 1 rundzie gościa na dechach i nie wygrać - tylko ktoś kto nie ma ciosu tak potrafi. |